Wizyta była stanowczo za krótka , ale za to treściwa.
Po wymianie darów nie miałyśmy niestety wiele okazji do spokojnej rozmowy z powodu naszych dzieci, które postanowiły urządzić nam mały festiwal zwracania na siebie uwagi ( zwłaszcza mój Stach...).
Chyba ze względów logistycznych i innych życiowych nieprędko się zobaczymy, choć kto wie? Pozostaną mi przemiłe pamiątki i oczywiście kontakt telefoniczny i mailowy.
Poniżej dary od Gosi:
i jeszcze pudełko, które Gosia prezentuje u siebie na blogu o tu. W poście też inne fajowe rzeczy!
Niestety - nie zdążyłyśmy sobie zrobić wspólnego zdjęcia ze względu na absorbcję synami, a żałuję bardzo, bo byłoby to ostatnie zdjęcie Gosi '2w1"...
Gocha! Trzymaj się i nie daj się!!!!
Thursday, June 23, 2011
Subscribe to:
Post Comments (Atom)
0 comments:
Post a Comment