Bo przyszła do nas Nina! Jasiek po pamiętnym mikołaju i zabawie w szafie po imprezie nie chciał jej puścić do domu i wył do księżyca „Nina, Nina!” i w końcu przyszła. Z mamusią!
Nie było takiego szaleństwa jak ostatnio, bo czasu mniej, ale co się maluchy wybawiły to ich. Oby szybko była jakaś powtórka…
Monday, February 7, 2011
Subscribe to:
Post Comments (Atom)

0 comments:
Post a Comment